Program zabezpieczający maszyny zdalne
Włamywacze nie przebierają w środkach, próbując się dostać do cudzych systemów. Dobrze by było znać jednego takiego, żeby pokazał nam, jakie luki w bezpieczeństwie ma nasz Linux i jak możemy je zlikwidować. Zamiast szukać osoby o tych umiejętnościach, prościej będzie skorzystać z usług odpowiedniego programu. SAINT jest pochodną projektu SATAN. W nazewnictwie linuksowym, podobnie jak we wszystkich Uniksach, często bywają stosowane gry słowne oparte na antonimach, anagramach itp. Dlatego nie powinien dziwić nas fakt, że z szatana mógł powstać święty. SAINT-a obsługujemy z konta root. Program wymaga do pracy zainstalowanego interpretera Perla, a jeśli chcemy korzystać z niego w trybie interakcyjnym - również programu Netscape Navigator lub innej przeglądarki stron WWW. SAINT-a kompilujemy w standardowy sposób, jednakże polecenie make install - wbrew naszym przyzwyczajeniom - nie kopiuje wynikowych plików do docelowej lokalizacji, a jedynie umieszcza stronę poświęconą SAINT-owi w strukturze podręcznika systemowego. W odpowiedzi SAINT wyświetli nam stronę z ostrzeżeniem mówiącym o zagrożeniach związanych z korzystaniem z programu w sieci poprzez WWW. Ponieważ na razie chcemy sprawdzić naszą lokalną maszynę, niebezpieczeństwa te nas nie dotyczą. Podczas skanowania sieci powinniśmy raczej uruchamiać aplikację w trybie wsadowym.
Reklama
hosting sopcast download gimp dobre programy nero daemon tools download pozycjonowanie stron katowice Farby do włosów